wtorek, 16 lutego 2016

Isabelle Haccourt Vautier - Il était une fois la mer (ukończony)

Post ten jest napisany ze sporym opóźnieniem, ale nie mogłam się oderwać od pracy nad mandalą.

Obraz został ukończony, oprawiony i doręczony osobie, dla której był wyhaftowany wraz
z dedykacją z okazji jego 18 urodzin.
Dla niektórych ludzi jest to data przełomowa, na którą czekają z ogromną niecierpliwością. Inni traktują to jako kolejny dzień w kalendarzu, kolejny upływający dzień, miesiąc, rok.
Jednakże dla mnie była to dobra okazja na podzielenie się moją pasją i owocami mojej pracy
z osobą ważną. I nie wiek świadczy o wartości i mądrości życiowej człowieka. W tym przypadku jest to jego zdolność empatii i dojrzałość. Zaskakująca.

A oto i wytwór moich rąk.














































Dawno nie miałam takiego problemu z doborem ramy. Albo były zbyt proste, albo zbyt ozdobne, albo błyszczące, albo niedopasowane kolorystycznie. Wciąż coś mi nie pasowało, aż w końcu druga z pań obsługujących powiedziała, że mają jeszcze coś nowego w magazynie, co przyjechało do nich tego ranka. I to był strzał w dziesiątkę. Ta i żadna inna.


 A tu są detale.
























































Dziękuję za odwiedziny.

niedziela, 3 stycznia 2016

Isabelle Haccourt Vautier - Il était une fois la mer

Od dawna nosiłam się z zamiarem wyszycia tego obrazu. Spodobał mi się, jak tylko zobaczyłam go w jednej z francuskich gazetek. Nie lubię morza, nie lubię wody, ale ten obraz ma w sobie coś takiego, że nie mogłam wyrzucić go z głowy.
Chłód wybrzeży Bretanii, fale rozbijające się o ostre kamienie i samotna latarnia, która jest wskazówką dla marynarzy.





















Jeśli chodzi o mnie, to pewnie jeszcze długo czekałby na swoją kolej, ale niedawno uświadomiłam sobie, że znam kogoś, komu może się spodobać. Ponieważ wielkimi krokami zbliża się wyjątkowa okazja, kiedy mogłabym mu go dać, musiałam się wziąć ostro do pracy.
Mandala została odstawiona w kąt i z pierwszym dniem nowego roku rozpoczęłam pracę nad nowym haftem.
... i wcale nie było tak fajnie. Problem pojawił się ponieważ mandalę wyszywam na lnie 32 ct, a w tym przypadku musiałam użyć lnu Cashel, czyli 28 ct. Nagle nowe krzyżyki wydały mi się ogromne i niezgrabne. Hmmm... Chyba z własnej i nie przymuszonej woli nie będę go używała. Zdecydowanie wolę mniejsze i zgrabniejsze krzyżyki. Za to przepiękny kolor lnu - smokey pearl - rekompensuje mi wszystkie inne niedogodności, a tych nie brakuje. Od tak dawna wyszywam na krośnie, że mam kłopot z właściwym napięciem tkaniny na tamborku. Poza tym ten len wydaje mi się jakiś taki wiotki. Marudzę? Być może, ale krosno jest dla mnie nie do zastąpienia. Tyle że tam króluje mandala.

Kolorystyka tego haftu, jak zaznaczyła autorka jest charakterystyczna dla Bretanii. Przytoczyła wiersz Victora Hugo dla lepszego zobrazowania i wprowadzenia w nastrój. Ponieważ nie udało mi się znaleźć polskiego tłumaczenia, umieściłam go w oryginale. Cudo! Ja się na tłumaczenie nie porywam. Znam doskonale swoje niedostatki.

Oceano nox - Victor Hugo

Oh! combien de marins, combien de capitaines
Qui sont partis joyeux pour des courses lointaines,
Dans ce morne horizon se sont évanouis!
Combien ont disparu, dure et triste fortune!
Dans une mer sans fond, par une nuit sans lune,
Sous l'aveugle océan à jamais enfouis!

Combien de patrons morts avec leurs équipages!
L'ouragan de leur vie a pris toutes les pages
Et d'un souffle il a tout dispersé sur les flots!
Nul ne saura leur fin dans l'abîme plongée.
Chaque vague en passant d'un butin s'est chargée;
L'une a saisi l'esquif, l'autre les matelots!

Nul ne sait votre sort, pauvres têtes perdues!
Vous roulez à travers les sombres étendues,
Heurtant de vos fronts morts des écueils inconnus.
Oh! que de vieux parents, qui n'avaient plus qu'un rêve,
Sont morts en attendant tous les jours sur la grève
Ceux qui ne sont pas revenus!

On s'entretient de vous parfois dans les veillées.
Maint joyeux cercle, assis sur des ancres rouillées,
Mêle encor quelque temps vos noms d'ombre couverts
Aux rires, aux refrains, aux récits d'aventures,
Aux baisers qu'on dérobe à vos belles futures,
Tandis que vous dormez dans les goémons verts!

On demande: - Où sont-ils? sont-ils rois dans quelque île?
Nous ont-ils délaissés pour un bord plus fertile? -
Puis votre souvenir même est enseveli.
Le corps se perd dans l'eau, le nom dans la mémoire.
Le temps, qui sur toute ombre en verse une plus noire,
Sur le sombre océan jette le sombre oubli.

Bientôt des yeux de tous votre ombre est disparue.
L'un n'a-t-il pas sa barque et l'autre sa charrue?
Seules, durant ces nuits où l'orage est vainqueur,
Vos veuves aux fronts blancs, lasses de vous attendre,
Parlent encor de vous en remuant la cendre
De leur foyer et de leur coeur!

Et quand la tombe enfin a fermé leur paupière,
Rien ne sait plus vos noms, pas même une humble pierre
Dans l'étroit cimetière où l'écho nous répond,
Pas même un saule vert qui s'effeuille à l'automne,
Pas même la chanson naïve et monotone
Que chante un mendiant à l'angle d'un vieux pont!

Où sont-ils, les marins sombrés dans les nuits noires?
O flots, que vous savez de lugubres histoires!
Flots profonds redoutés des mères à genoux!
Vous vous les racontez en montant les marées,
Et c'est ce qui vous fait ces voix désespérées
Que vous avez le soir quand vous venez vers nous!

Taj Mahal Mandala Garden - cz. 5

Witam po długiej przerwie.
Zimowa aura uziemiła mnie w domu. Wygodna kanapa, aromatyczny wosk w kominku, zielona herbata...
Wreszcie mogłam przyspieszyć z mandalą. Jestem w trakcie wyszywania ostatniej "warstwy" otaczającej.

Jednym kolorem cieniowanego jedwabiu można sprawić, że ornament będzie niemal trójwymiarowy.


piątek, 27 marca 2015

Taj Mahal Mandala Garden - cz. 4

To prawda. Dawno nie pisałam, ale nie było mi łatwo wyszywać. Nawet nie mogłam znaleźć chwil, które mogłabym życiu wykraść i poświęcić na to, co lubię. Nie mogłam czytać... Nie mogłam haftować... Ale wszystko przemija. Musi.

Przez rok, kiedy nic nie pisałam, postępy nad mandalą były mizerne. Dokładałam kolejne warstwy bardzo powoli, ale starannie. Kiedy już wzięłam do ręki igłę, rozkoszowałam się dotykiem jedwabiu i jego cudownymi barwami.

Tak wygląda mandala na chwilę obecną.

Sprawia wrażenie nagiej, takiej ubogiej. Niemalże prosi, by ją należycie przybrać.

Zanim wszystkie puste pola wewnątrz mandali zostaną wypełnione ściegami specjalnymi, metalizowanymi nićmi i koralikami czeka mnie jeszcze klika warstw zewnętrznych. Szybko jej nie skończę, ale sprawia mi tak wiele przyjemności...

niedziela, 23 lutego 2014

Louise coeur - Atalie, cz. 2; Notes z haftowaną okładką


Błyskawiczny haft. Już dawno nie miałam gotowego dzieła w tak krótkim czasie.

Notes kupiłam w sklepie internetowym z artykułami do scrapbookingu.
Niteczki przyjechały do mnie z Francji.
Schemat serca Atalie jest tak śliczny, że chętnie wypróbuję go w innej kolorystyce i innymi materiałami.

Notes jest już gotowy. Właśnie się suszy.

Wierzchnią część okładki okleiłam siatkową taśmą dwustronnie klejącą i do niej przykleiłam tkaninę.
Różyczki i french knoty ładnie uwypukliły haft.


Wewnętrzną część okładki pokryłam klejem Textil+. Widać jeszcze ślady, które muszą wyschnąć. Mimo, że klej ma biały kolor, to po wyschnięciu jest niewidoczny.

Margines z tkaniny też skleiłam klejem. Zastanawiałam się, czy jej nie obszyć dodatkowo, ale jak na mój gust za dużo elementów zepsułoby efekt.
 Ostatni element, to fioletowa tasiemka, którą przykryłam brzeg lnu. Idealnie zgrała się kolorystycznie z jedwabną muliną. Przyjechała do mnie z pudełkiem kosmetyków i teraz znalazłam dla niej zastosowanie. Też przykleiłam ją klejem.

Gotowy notes tak mi się podoba, że chętnie bym go zostawiła dla siebie. Na dodatek jest w moich kolorach. Mam nadzieję, że nowa właścicielka będzie zadowolona.


sobota, 22 lutego 2014

Louise coeur - Atalie, cz. 1

Witam po długiej przerwie.
Absolutnie nie zapomniałam o blogu. Często o nim i o Was myślałam, ale życie sprowadziło mnie na ziemię. Obwarowana masą pracy zawodowej nie mogę poświęcać haftowi tyle czasu, co dawniej. Aczkolwiek codziennie starałam się postawić choćby kilka krzyżyków.

Ponieważ mój Taj Mahal nie urósł spektakularnie i nie ma się jeszcze czym chwalić, pokażę Wam moją dwudniową pracę. Potrzebowałam małej odskoczni od dużego obrazu.


Będzie to okładka na notes dla przyjaciółki. Wykorzystałam schemat do zrobienia serca firmy Atalie - Louise. Na zdjęciu w schemacie nici miały ciemniejszy kolor. W rzeczywistości wyglądają znacznie jaśniej.
Połowa pracy jest już za mną.

Użyte materiały to:
- len obrazkowy 32 ct w kolorze ecru;
- nici jedwabne Atalie w kolorze Prunelle, Muscari i Sable.

Niebieskie kropki to zmywalny pisak Prym, którym delikatnie zaznaczyłam środek pracy. Wystarczy kropla wody i nie będzie po nich śladu.

niedziela, 3 listopada 2013

Taj Mahal Mandala Garden - cz. 3

Odsłon będzie wiele.
Praca postępuje powoli. Czas wolny został bardzo ograniczony i muszę go dzielić między dzieci, rodzinę, haft, książki i przygotowanie się do pracy, bo... zmieniłam pracę. Potrzebowałam świeżego powietrza, potrzebowałam rozwoju. Udało się.

A tak wygląda moja mandala na chwilę obecną. Część I prawie gotowa. Prawie, gdyż jak zawsze koraliki, nici metalizowane i ściegi specjalne zostawiam na koniec, choć bardzo mi ich tutaj brakuje. Nadałyby obrazowi wyjątkowy wygląd już na wstępie pracy. Nie wyprułam również białej nici, która zaznaczała mi najważniejszy podział, ale to kwestia kilku dni, ponieważ nie będzie mi już chyba potrzebna.

Widać także orientalne ramy dla Taj Mahal, wykonane cieniowaną jedwabną nicią Dinky Dyes.
Kolory są piękne, pastelowe, urozmaicone kroplą intensywnej czerwieni w różnych odcieniach i fioletem (który na zdjęciach wygląda jak granatowy; niestety nie udało mi się oddać na zdjęciu koloru, gdyż jakakolwiek obróbka zniekształcała inne barwy).

Taki będzie rozmiar całkowity, rozpięty maksymalnie na krośnie. Cały obraz będzie otoczony dodatkowo ozdobną kwiatowa ramą.




























Marzę o tym, by móc na własne oczy zobaczyć Indie. Ten obraz będzie ich namiastką, praca nad mandalą wypełni mi czas planowania i oczekiwania na podróż.

 Dziękuję za odwiedziny. Mam nadzieję, że moje posty są dla Was pomocne.