"Zamek na Sycylii" to drugi tom dynastii Leopardich.
Nadrabiam zaległości w opisach przeczytanych książek. Tę akurat przeczytałam jeszcze na wiosnę. Książeczka wpadła mi w ręce podczas porządkowania biblioteczki, a ponieważ jeszcze jej nie czytałam, a nie miałam czasu na nic obszerniejszego, szybciutko pobiegłam na górę i po ułożeniu dzieci do snu oddałam się lenistwu. To był ten czas, kiedy musiałam odpocząć od haftu i wszystkiego innego. Szykowałam się na włoskie wagary, a opisana Sycylia była dodatkowym bodźcem do szybkiego spakowania walizki.
Romans, jak wiele innych. Niczym szczególnym się nie wyróżnił i nie zapadł mi w pamięć. Spełnił natomiast swoją funkcję - szybkiego odmóżdżenia, oderwania od życia. Czasem tak trzeba. Wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem :-)
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Kaznodzieja - Camilla Lackberg
Drugi tom z kryminalnego cyklu o Patriku Hedstörmie i Erice Falck.
W niby spokojnej nadmorskiej mieścinie zostają odkryte zwłoki młodej dziewczyny i dwa inne szkielety. Historia zaczyna krążyć wokół legendarnego, nieżyjącego już Kaznodziei - uzdrowiciela i przywódcy małej wspólnoty religijnej oraz jego potomków.
Kiedy ginie kolejna dziewczyna, prócz rozwikłania zagadki z przeszłości Patrik musi spieszyć się, żeby odnaleźć zaginioną oraz oprawcę zamordowanych dziewcząt.
Książkę czyta się szybko. W kilku miejscach trochę się akcja gmatwa, ale jako czytadło dla odprężenia - polecam. Nawet wykrycie mordercy było dla mnie zaskakujące. Wyjątkowo dziwi mnie cierpliwość Eriki dla goszczących u niej sępów. W zaawansowanej ciąży dała zrobić z siebie służącą. U mnie ten numer by nie przeszedł. W głowie mi się nie mieści taka postawa. Gościnność gościnnością, ale hodować pasożyty?!
Dodatkowym smaczkiem jest działalność komisariatu ;-)
"Kaznodzieja" podobał mi się bardziej niż "Księżniczka z lodu". Czy kolejne tomy utrzymają tendencje wzrostową?
W niby spokojnej nadmorskiej mieścinie zostają odkryte zwłoki młodej dziewczyny i dwa inne szkielety. Historia zaczyna krążyć wokół legendarnego, nieżyjącego już Kaznodziei - uzdrowiciela i przywódcy małej wspólnoty religijnej oraz jego potomków.
Kiedy ginie kolejna dziewczyna, prócz rozwikłania zagadki z przeszłości Patrik musi spieszyć się, żeby odnaleźć zaginioną oraz oprawcę zamordowanych dziewcząt.
Książkę czyta się szybko. W kilku miejscach trochę się akcja gmatwa, ale jako czytadło dla odprężenia - polecam. Nawet wykrycie mordercy było dla mnie zaskakujące. Wyjątkowo dziwi mnie cierpliwość Eriki dla goszczących u niej sępów. W zaawansowanej ciąży dała zrobić z siebie służącą. U mnie ten numer by nie przeszedł. W głowie mi się nie mieści taka postawa. Gościnność gościnnością, ale hodować pasożyty?!
Dodatkowym smaczkiem jest działalność komisariatu ;-)
"Kaznodzieja" podobał mi się bardziej niż "Księżniczka z lodu". Czy kolejne tomy utrzymają tendencje wzrostową?
piątek, 16 sierpnia 2013
Celtic Summer - cz. 5
Nie spodziewałam się, że praca nad Celtyckim Latem potrwa tak długo. Podczas wyszywania obrazu powstało kilka innych mniejszych prac, przeczytałam kilka książek, obejrzałam wiele filmów.
Faktem jest też zmęczenie materiału - musiałam na jakiś czas odłożyć Lato w kąt, znużona tak bardzo podobnym schematem do Celtyckiej Wiosny. Znaczną różnicę widziałam jedynie w kolorach.
Teraz, może pod wpływem temperatury i okoliczności przyrody, praca ruszyła do przodu. Wyszyte jest wszystko, co było do zrobienia bawełnianą muliną, ozdobniki metalizowaną nicią są już na ukończeniu. Pozostaną już tylko koraliki do wszycia i wizyta u oprawcy.
Faktem jest też zmęczenie materiału - musiałam na jakiś czas odłożyć Lato w kąt, znużona tak bardzo podobnym schematem do Celtyckiej Wiosny. Znaczną różnicę widziałam jedynie w kolorach.
Teraz, może pod wpływem temperatury i okoliczności przyrody, praca ruszyła do przodu. Wyszyte jest wszystko, co było do zrobienia bawełnianą muliną, ozdobniki metalizowaną nicią są już na ukończeniu. Pozostaną już tylko koraliki do wszycia i wizyta u oprawcy.
czwartek, 15 sierpnia 2013
Mini Mandala Gardens II komplet - Chatelaine Designs
Kilka dni temu skończyłam trzecią, ostatnią część z zestawu mini mandali Chatelaine Design, których autorką jest Martina Rosenberg.
Dziś rano mandalę uprasowałam i wyniosłam na dwór do uwiecznienia na zdjęciach. W ostrym świetle słońca aparat nie chciał ze mną współpracować, więc nie udało mi się uchwycić pięknego migotania koralików Delica. Tak prezentują się kolejno poszczególne mandale:
- A
- B
- C
A tak - wszystkie razem.
Według projektantki, każda kolejna mandala zwiększała stopień trudności, aczkolwiek nie odczułam tego w palcach. Pierwsza mandala podoba mi się najbardziej, zarówno ze względu na zastosowane kolory, jak i ozdobniki (kwiatki, koraliki). Najbardziej też błyszczy ;-)
Haft sprawił mi ogromną przyjemność i mam nadzieję porwać się w przyszłości na pełnowymiarową mandalę Chatelaine. Podoba mi się dokładanie kolejnych warstw, jak w cebuli i kalejdoskopowy efekt. Marzę o pracy na jedwabiach w dużym formacie.
Dziękuję za odwiedziny. Miłego oglądania :-)
Dziś rano mandalę uprasowałam i wyniosłam na dwór do uwiecznienia na zdjęciach. W ostrym świetle słońca aparat nie chciał ze mną współpracować, więc nie udało mi się uchwycić pięknego migotania koralików Delica. Tak prezentują się kolejno poszczególne mandale:
- A
- B
- C
A tak - wszystkie razem.
Według projektantki, każda kolejna mandala zwiększała stopień trudności, aczkolwiek nie odczułam tego w palcach. Pierwsza mandala podoba mi się najbardziej, zarówno ze względu na zastosowane kolory, jak i ozdobniki (kwiatki, koraliki). Najbardziej też błyszczy ;-)
Haft sprawił mi ogromną przyjemność i mam nadzieję porwać się w przyszłości na pełnowymiarową mandalę Chatelaine. Podoba mi się dokładanie kolejnych warstw, jak w cebuli i kalejdoskopowy efekt. Marzę o pracy na jedwabiach w dużym formacie.
Dziękuję za odwiedziny. Miłego oglądania :-)
poniedziałek, 29 lipca 2013
Mini Mandala Gardens II C - Chatelaine Designs, cz. 2
Wracam po długiej przerwie.
Podróżowałam, czytałam, wyszywałam i robiłam całe mnóstwo innych rzeczy, które uniemożliwiły mi bieżące wpisy na blogu.
Trzecia mandala zbliża się do końca. Tak wygląda na kiepskim telefonicznym zdjęciu zanim dodałam do niej ściegi specjalne.
Ściegi specjalne są świetną zabawą, szczególnie spodobał mi się ażurowy Rice Stitches, do którego należało dodać odrobinę złota. Kończę robić backstitche jedwabną muliną i złotą nicią. Dodam jeszcze koraliki i będę mogła zawieźć komplet do oprawcy.
A jak znów wykradnę kilka chwil na pisanie, to opiszę kilka książek - ciekawych i nieciekawych.
Ponieważ jednak należę do tych, którzy wolą czytać niż pisać, może to znów zająć kilka tygodni.
Dziękuję, że zaglądacie :-)
Podróżowałam, czytałam, wyszywałam i robiłam całe mnóstwo innych rzeczy, które uniemożliwiły mi bieżące wpisy na blogu.
Trzecia mandala zbliża się do końca. Tak wygląda na kiepskim telefonicznym zdjęciu zanim dodałam do niej ściegi specjalne.
Ściegi specjalne są świetną zabawą, szczególnie spodobał mi się ażurowy Rice Stitches, do którego należało dodać odrobinę złota. Kończę robić backstitche jedwabną muliną i złotą nicią. Dodam jeszcze koraliki i będę mogła zawieźć komplet do oprawcy.
A jak znów wykradnę kilka chwil na pisanie, to opiszę kilka książek - ciekawych i nieciekawych.
Ponieważ jednak należę do tych, którzy wolą czytać niż pisać, może to znów zająć kilka tygodni.
Dziękuję, że zaglądacie :-)
sobota, 27 kwietnia 2013
Mini Mandala Gardens II C - Chatelaine Designs, cz. 1
Nie zapomniałam o moim blogu. Zabrakło mi tylko czasu na pisanie. Spędziłam go na czytaniu i zwiedzaniu. Regularnie odwiedzałam Wasze blogi, znalazłam kilka innych, które mnie zainteresowały i na kilka dni wybrałam się do Rzymu, odświeżyć wspomnienia.
Rzeczywiście, zrobiłam sobie małą przerwę w haftowaniu, żeby moje oczy odpoczęły, ale nie potrafiłam się powstrzymać od czytania. Jak nałóg, to nałóg i nic z tym nie zrobię, bo nie chcę. Przeczytane książki opiszę później.
Na razie chcę Wam pokazać efekty kilku godzin pracy nad trzecią, ostatnią w tym cyklu mini mandalą Chatelaine. Nie raz już pisałam, że robi się je bardzo prosto. Zaczyna się od środka i dokłada kolejne "warstwy". W odróżnieniu od tradycyjnego haftu krzyżykowego, tu mamy możliwość poznania ściegów specjalnych, które wiele z Was wykorzystuje w needlepoincie. Bardzo wzbogacają obrazek.
Mandale w tym cyklu mają różne stopnie trudności. Począwszy od najłatwiejszej A do C, w której wykorzystujemy wszystko, czego nauczyłyśmy się dotychczas plus nowe elementy.
Tak jak w przypadku dwóch poprzednich mandali, w tej również oryginalną jedwabną mulinę Needlepoint Inc zastąpiłam bawełnianą i satynową DMC. Pozostałe nici i koraliki są zgodne z instrukcją. Widoczna na zdjęciu biała nitka wyznacza środek obrazka.
Rzeczywiście, zrobiłam sobie małą przerwę w haftowaniu, żeby moje oczy odpoczęły, ale nie potrafiłam się powstrzymać od czytania. Jak nałóg, to nałóg i nic z tym nie zrobię, bo nie chcę. Przeczytane książki opiszę później.
Na razie chcę Wam pokazać efekty kilku godzin pracy nad trzecią, ostatnią w tym cyklu mini mandalą Chatelaine. Nie raz już pisałam, że robi się je bardzo prosto. Zaczyna się od środka i dokłada kolejne "warstwy". W odróżnieniu od tradycyjnego haftu krzyżykowego, tu mamy możliwość poznania ściegów specjalnych, które wiele z Was wykorzystuje w needlepoincie. Bardzo wzbogacają obrazek.
Mandale w tym cyklu mają różne stopnie trudności. Począwszy od najłatwiejszej A do C, w której wykorzystujemy wszystko, czego nauczyłyśmy się dotychczas plus nowe elementy.
Tak jak w przypadku dwóch poprzednich mandali, w tej również oryginalną jedwabną mulinę Needlepoint Inc zastąpiłam bawełnianą i satynową DMC. Pozostałe nici i koraliki są zgodne z instrukcją. Widoczna na zdjęciu biała nitka wyznacza środek obrazka.
piątek, 29 marca 2013
3 x pudło...
Zastanawiałam się nawet, czy pisać o tych książkach, ale ponieważ moją drugą wielką pasją są książki, to postanowiłam uczciwie opisać, na co straciłam czas w ostatnich tygodniach.
Ponieważ dzieci chorują, hafty musiały ustąpić miejsca książkom, i tak jako pierwsza z marności:
Chińska kurtyzana: Tortury miłości - Miao Sing
Jest to druga część "Wyznań chińskiej kurtyzany". Pierwszej, wznowionej w 2012 r. przez Świat Książki (nie wiem, dlaczego) nie czytałam. I na pewno nie przeczytam. Mój egzemplarz pochodzi z wymiany. Portal, z którego korzystałam zamiera i chciałam cokolwiek pobrać za posiadane punkty. "Wyznania..." były najciekawszą pozycją z tego, co pozostało, a skoro książka stanęła już na mojej półce, to trzeba ją było przeczytać.
Następnie:
Pocałuj mnie, gdy zasnę - Linda Howard
Miał być romantyczny thriller i był, ale nie zrobił na mnie żadnego wrażenia i nie pozostawi śladu w mej pamięci. Potrzebowałam lekkiego czytadła, które wypełni mi czas pomiędzy kolejnymi dawkami lekarstw. Książka spełniła swoje zadanie.
Ostatnia, po której wiele sobie obiecywałam:
Siedem twarzy Marii Magdaleny - Jacqueline Kelen (twarda oprawa)
Podzielona na siedem rozdziałów opisujących stan Marii Magdaleny. Książka niejako "na czasie" z okazji zbliżającej się Wielkanocy, szczególnie rozdziały pod tytułem "Rozdarta" i "Olśniona". Spodziewałam się czegoś w rodzaju biografii, historycznej rozprawki, a autorka ujęła temat bardziej psychologicznie. Książka na pewno warta przeczytania, ale to jeszcze nie to, czego mi aktualnie potrzeba.
Jeśli ktoś z Was jest zainteresowany wymianą, to jestem otwarta na propozycje. Książki, materiały do haftu, kosmetyki, inne "twory"...
Pierwsza książka nosi ślady użytkowania, pozostałe są jak nowe. Chętnie wymienię też inne ze schowka w Biblionetce.
Ponieważ dzieci chorują, hafty musiały ustąpić miejsca książkom, i tak jako pierwsza z marności:
Chińska kurtyzana: Tortury miłości - Miao Sing
Jest to druga część "Wyznań chińskiej kurtyzany". Pierwszej, wznowionej w 2012 r. przez Świat Książki (nie wiem, dlaczego) nie czytałam. I na pewno nie przeczytam. Mój egzemplarz pochodzi z wymiany. Portal, z którego korzystałam zamiera i chciałam cokolwiek pobrać za posiadane punkty. "Wyznania..." były najciekawszą pozycją z tego, co pozostało, a skoro książka stanęła już na mojej półce, to trzeba ją było przeczytać.
Następnie:
Pocałuj mnie, gdy zasnę - Linda Howard
Miał być romantyczny thriller i był, ale nie zrobił na mnie żadnego wrażenia i nie pozostawi śladu w mej pamięci. Potrzebowałam lekkiego czytadła, które wypełni mi czas pomiędzy kolejnymi dawkami lekarstw. Książka spełniła swoje zadanie.
Ostatnia, po której wiele sobie obiecywałam:
Siedem twarzy Marii Magdaleny - Jacqueline Kelen (twarda oprawa)
Podzielona na siedem rozdziałów opisujących stan Marii Magdaleny. Książka niejako "na czasie" z okazji zbliżającej się Wielkanocy, szczególnie rozdziały pod tytułem "Rozdarta" i "Olśniona". Spodziewałam się czegoś w rodzaju biografii, historycznej rozprawki, a autorka ujęła temat bardziej psychologicznie. Książka na pewno warta przeczytania, ale to jeszcze nie to, czego mi aktualnie potrzeba.
Jeśli ktoś z Was jest zainteresowany wymianą, to jestem otwarta na propozycje. Książki, materiały do haftu, kosmetyki, inne "twory"...
Pierwsza książka nosi ślady użytkowania, pozostałe są jak nowe. Chętnie wymienię też inne ze schowka w Biblionetce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














