Skomplikowane motywy celtyckie zaprojektowane zostały w barwach jesieni, a zdobią je liczne zharmonizowane kolorystycznie koraliki. Tworzą one obramowanie dla tej emisariuszki jesieni. Podobna jest do swoich sióstr, lecz na jej włosach ozdobionych kwiatami i pasemkami miodu słońce złożyło ostatni ciepły pocałunek.
Metaliczne ornamenty wznoszą się od rąbka sukni i zdobią przestrzenie o barwie fioletu, lawendy i złota.
Jako jesień przynosi ze sobą ducha zmian. Stoi obok Ciebie zachęcając, abyś otworzyła swoje serce i przyjęła magię, która nastąpi w najbliższych dniach.
To prawda. Jesień przynosi wiele zmian. Jak sięgam pamięcią, zawsze wtedy działy się rzeczy dla mnie ważne, czasem trudne, wymagające odwagi, siły wewnętrznej. Jeśli zmieniałam pracę, zawsze działo się to jesienią. W tym roku też tak się stało.
Mam zatem mniej czasu na wyszywanie, ale rozwijam się w inny sposób.
Chciałam Wam zwrócić uwagę na pewien szczegół istotny dla mnie w trakcie wyszywania. Chodzi o zabezpieczenie brzegów tkaniny przed strzępieniem. Bardzo irytują mnie snujące się nitki, dlatego zawsze obszywam tkaninę, na której wyszywam, zwłaszcza jeśli tkanina była cięta w sklepie. Zdaję sobie sprawę, że sprzedający nie mają czasu na staranne docinanie i tną tak, jak im wygodniej.
Ja natomiast odcinając potrzebny kawałek od reszty materiału tnę dokładnie wzdłuż nitki, aby uniknąć strzępienia. Brrr....
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą len Cashel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą len Cashel. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 20 listopada 2016
piątek, 18 listopada 2016
Celtic Autumn, cz. 1
Od pewnego czasu moje krosno nie stoi już puste.
Rozpięłam na nim len Cashel Zweigart w kolorze taupe.
Motyw jest Wam doskonale znany. Kilka lat temu były to bardzo popularne obrazy. U mnie jednak czekały na swoją kolej. Po każdej z pór roku wyszywałam obraz o zupełnie innej tematyce, aby uniknąć znużenia.
Zanim jednak zobaczycie efekt mojej pracy, pokażę Wam materiały, z których korzystam. Koraliki Mill Hill są oryginalnie pakowane. Sprowadziłam je ze Stanów zanim jeszcze można było je dostać u nas.
Rozpięłam na nim len Cashel Zweigart w kolorze taupe.
Motyw jest Wam doskonale znany. Kilka lat temu były to bardzo popularne obrazy. U mnie jednak czekały na swoją kolej. Po każdej z pór roku wyszywałam obraz o zupełnie innej tematyce, aby uniknąć znużenia.
Zanim jednak zobaczycie efekt mojej pracy, pokażę Wam materiały, z których korzystam. Koraliki Mill Hill są oryginalnie pakowane. Sprowadziłam je ze Stanów zanim jeszcze można było je dostać u nas.
wtorek, 16 lutego 2016
Isabelle Haccourt Vautier - Il était une fois la mer (ukończony)
Post ten jest napisany ze sporym opóźnieniem, ale nie mogłam się oderwać od pracy nad mandalą.
Obraz został ukończony, oprawiony i doręczony osobie, dla której był wyhaftowany wraz
z dedykacją z okazji jego 18 urodzin.
Dla niektórych ludzi jest to data przełomowa, na którą czekają z ogromną niecierpliwością. Inni traktują to jako kolejny dzień w kalendarzu, kolejny upływający dzień, miesiąc, rok.
Jednakże dla mnie była to dobra okazja na podzielenie się moją pasją i owocami mojej pracy
z osobą ważną. I nie wiek świadczy o wartości i mądrości życiowej człowieka. W tym przypadku jest to jego zdolność empatii i dojrzałość. Zaskakująca.
A oto i wytwór moich rąk.


Dawno nie miałam takiego problemu z doborem ramy. Albo były zbyt proste, albo zbyt ozdobne, albo błyszczące, albo niedopasowane kolorystycznie. Wciąż coś mi nie pasowało, aż w końcu druga z pań obsługujących powiedziała, że mają jeszcze coś nowego w magazynie, co przyjechało do nich tego ranka. I to był strzał w dziesiątkę. Ta i żadna inna.
A tu są detale.


Dziękuję za odwiedziny.
Obraz został ukończony, oprawiony i doręczony osobie, dla której był wyhaftowany wraz
z dedykacją z okazji jego 18 urodzin.
Dla niektórych ludzi jest to data przełomowa, na którą czekają z ogromną niecierpliwością. Inni traktują to jako kolejny dzień w kalendarzu, kolejny upływający dzień, miesiąc, rok.
Jednakże dla mnie była to dobra okazja na podzielenie się moją pasją i owocami mojej pracy
z osobą ważną. I nie wiek świadczy o wartości i mądrości życiowej człowieka. W tym przypadku jest to jego zdolność empatii i dojrzałość. Zaskakująca.
A oto i wytwór moich rąk.
Dawno nie miałam takiego problemu z doborem ramy. Albo były zbyt proste, albo zbyt ozdobne, albo błyszczące, albo niedopasowane kolorystycznie. Wciąż coś mi nie pasowało, aż w końcu druga z pań obsługujących powiedziała, że mają jeszcze coś nowego w magazynie, co przyjechało do nich tego ranka. I to był strzał w dziesiątkę. Ta i żadna inna.
A tu są detale.
Dziękuję za odwiedziny.
niedziela, 3 stycznia 2016
Isabelle Haccourt Vautier - Il était une fois la mer
Od dawna nosiłam się z zamiarem wyszycia tego obrazu. Spodobał mi się, jak tylko zobaczyłam go w jednej z francuskich gazetek. Nie lubię morza, nie lubię wody, ale ten obraz ma w sobie coś takiego, że nie mogłam wyrzucić go z głowy.
Chłód wybrzeży Bretanii, fale rozbijające się o ostre kamienie i samotna latarnia, która jest wskazówką dla marynarzy.
Jeśli chodzi o mnie, to pewnie jeszcze długo czekałby na swoją kolej, ale niedawno uświadomiłam sobie, że znam kogoś, komu może się spodobać. Ponieważ wielkimi krokami zbliża się wyjątkowa okazja, kiedy mogłabym mu go dać, musiałam się wziąć ostro do pracy.
Mandala została odstawiona w kąt i z pierwszym dniem nowego roku rozpoczęłam pracę nad nowym haftem.
... i wcale nie było tak fajnie. Problem pojawił się ponieważ mandalę wyszywam na lnie 32 ct, a w tym przypadku musiałam użyć lnu Cashel, czyli 28 ct. Nagle nowe krzyżyki wydały mi się ogromne i niezgrabne. Hmmm... Chyba z własnej i nie przymuszonej woli nie będę go używała. Zdecydowanie wolę mniejsze i zgrabniejsze krzyżyki. Za to przepiękny kolor lnu - smokey pearl - rekompensuje mi wszystkie inne niedogodności, a tych nie brakuje. Od tak dawna wyszywam na krośnie, że mam kłopot z właściwym napięciem tkaniny na tamborku. Poza tym ten len wydaje mi się jakiś taki wiotki. Marudzę? Być może, ale krosno jest dla mnie nie do zastąpienia. Tyle że tam króluje mandala.
Kolorystyka tego haftu, jak zaznaczyła autorka jest charakterystyczna dla Bretanii. Przytoczyła wiersz Victora Hugo dla lepszego zobrazowania i wprowadzenia w nastrój. Ponieważ nie udało mi się znaleźć polskiego tłumaczenia, umieściłam go w oryginale. Cudo! Ja się na tłumaczenie nie porywam. Znam doskonale swoje niedostatki.
Oceano nox - Victor Hugo
Oh! combien de marins, combien de capitaines
Qui sont partis joyeux pour des courses lointaines,
Dans ce morne horizon se sont évanouis!
Combien ont disparu, dure et triste fortune!
Dans une mer sans fond, par une nuit sans lune,
Sous l'aveugle océan à jamais enfouis!
Combien de patrons morts avec leurs équipages!
L'ouragan de leur vie a pris toutes les pages
Et d'un souffle il a tout dispersé sur les flots!
Nul ne saura leur fin dans l'abîme plongée.
Chaque vague en passant d'un butin s'est chargée;
L'une a saisi l'esquif, l'autre les matelots!
Nul ne sait votre sort, pauvres têtes perdues!
Vous roulez à travers les sombres étendues,
Heurtant de vos fronts morts des écueils inconnus.
Oh! que de vieux parents, qui n'avaient plus qu'un rêve,
Sont morts en attendant tous les jours sur la grève
Ceux qui ne sont pas revenus!
On s'entretient de vous parfois dans les veillées.
Maint joyeux cercle, assis sur des ancres rouillées,
Mêle encor quelque temps vos noms d'ombre couverts
Aux rires, aux refrains, aux récits d'aventures,
Aux baisers qu'on dérobe à vos belles futures,
Tandis que vous dormez dans les goémons verts!
On demande: - Où sont-ils? sont-ils rois dans quelque île?
Nous ont-ils délaissés pour un bord plus fertile? -
Puis votre souvenir même est enseveli.
Le corps se perd dans l'eau, le nom dans la mémoire.
Le temps, qui sur toute ombre en verse une plus noire,
Sur le sombre océan jette le sombre oubli.
Bientôt des yeux de tous votre ombre est disparue.
L'un n'a-t-il pas sa barque et l'autre sa charrue?
Seules, durant ces nuits où l'orage est vainqueur,
Vos veuves aux fronts blancs, lasses de vous attendre,
Parlent encor de vous en remuant la cendre
De leur foyer et de leur coeur!
Et quand la tombe enfin a fermé leur paupière,
Rien ne sait plus vos noms, pas même une humble pierre
Dans l'étroit cimetière où l'écho nous répond,
Pas même un saule vert qui s'effeuille à l'automne,
Pas même la chanson naïve et monotone
Que chante un mendiant à l'angle d'un vieux pont!
Où sont-ils, les marins sombrés dans les nuits noires?
O flots, que vous savez de lugubres histoires!
Flots profonds redoutés des mères à genoux!
Vous vous les racontez en montant les marées,
Et c'est ce qui vous fait ces voix désespérées
Que vous avez le soir quand vous venez vers nous!
Chłód wybrzeży Bretanii, fale rozbijające się o ostre kamienie i samotna latarnia, która jest wskazówką dla marynarzy.
Jeśli chodzi o mnie, to pewnie jeszcze długo czekałby na swoją kolej, ale niedawno uświadomiłam sobie, że znam kogoś, komu może się spodobać. Ponieważ wielkimi krokami zbliża się wyjątkowa okazja, kiedy mogłabym mu go dać, musiałam się wziąć ostro do pracy.
Mandala została odstawiona w kąt i z pierwszym dniem nowego roku rozpoczęłam pracę nad nowym haftem.
... i wcale nie było tak fajnie. Problem pojawił się ponieważ mandalę wyszywam na lnie 32 ct, a w tym przypadku musiałam użyć lnu Cashel, czyli 28 ct. Nagle nowe krzyżyki wydały mi się ogromne i niezgrabne. Hmmm... Chyba z własnej i nie przymuszonej woli nie będę go używała. Zdecydowanie wolę mniejsze i zgrabniejsze krzyżyki. Za to przepiękny kolor lnu - smokey pearl - rekompensuje mi wszystkie inne niedogodności, a tych nie brakuje. Od tak dawna wyszywam na krośnie, że mam kłopot z właściwym napięciem tkaniny na tamborku. Poza tym ten len wydaje mi się jakiś taki wiotki. Marudzę? Być może, ale krosno jest dla mnie nie do zastąpienia. Tyle że tam króluje mandala.
Kolorystyka tego haftu, jak zaznaczyła autorka jest charakterystyczna dla Bretanii. Przytoczyła wiersz Victora Hugo dla lepszego zobrazowania i wprowadzenia w nastrój. Ponieważ nie udało mi się znaleźć polskiego tłumaczenia, umieściłam go w oryginale. Cudo! Ja się na tłumaczenie nie porywam. Znam doskonale swoje niedostatki.
Oceano nox - Victor Hugo
Oh! combien de marins, combien de capitaines
Qui sont partis joyeux pour des courses lointaines,
Dans ce morne horizon se sont évanouis!
Combien ont disparu, dure et triste fortune!
Dans une mer sans fond, par une nuit sans lune,
Sous l'aveugle océan à jamais enfouis!
Combien de patrons morts avec leurs équipages!
L'ouragan de leur vie a pris toutes les pages
Et d'un souffle il a tout dispersé sur les flots!
Nul ne saura leur fin dans l'abîme plongée.
Chaque vague en passant d'un butin s'est chargée;
L'une a saisi l'esquif, l'autre les matelots!
Nul ne sait votre sort, pauvres têtes perdues!
Vous roulez à travers les sombres étendues,
Heurtant de vos fronts morts des écueils inconnus.
Oh! que de vieux parents, qui n'avaient plus qu'un rêve,
Sont morts en attendant tous les jours sur la grève
Ceux qui ne sont pas revenus!
On s'entretient de vous parfois dans les veillées.
Maint joyeux cercle, assis sur des ancres rouillées,
Mêle encor quelque temps vos noms d'ombre couverts
Aux rires, aux refrains, aux récits d'aventures,
Aux baisers qu'on dérobe à vos belles futures,
Tandis que vous dormez dans les goémons verts!
On demande: - Où sont-ils? sont-ils rois dans quelque île?
Nous ont-ils délaissés pour un bord plus fertile? -
Puis votre souvenir même est enseveli.
Le corps se perd dans l'eau, le nom dans la mémoire.
Le temps, qui sur toute ombre en verse une plus noire,
Sur le sombre océan jette le sombre oubli.
Bientôt des yeux de tous votre ombre est disparue.
L'un n'a-t-il pas sa barque et l'autre sa charrue?
Seules, durant ces nuits où l'orage est vainqueur,
Vos veuves aux fronts blancs, lasses de vous attendre,
Parlent encor de vous en remuant la cendre
De leur foyer et de leur coeur!
Et quand la tombe enfin a fermé leur paupière,
Rien ne sait plus vos noms, pas même une humble pierre
Dans l'étroit cimetière où l'écho nous répond,
Pas même un saule vert qui s'effeuille à l'automne,
Pas même la chanson naïve et monotone
Que chante un mendiant à l'angle d'un vieux pont!
Où sont-ils, les marins sombrés dans les nuits noires?
O flots, que vous savez de lugubres histoires!
Flots profonds redoutés des mères à genoux!
Vous vous les racontez en montant les marées,
Et c'est ce qui vous fait ces voix désespérées
Que vous avez le soir quand vous venez vers nous!
sobota, 31 sierpnia 2013
Celtic Summer - koniec
Celtic Summer - Marilyn Leavitt Imblum, Lavender & Lace
Celtyckie Lato dobiegło końca, podobnie jak nasze. Koniec wakacji, długich słonecznych dni, wylegiwania się na trawie.
Nawet nie chcę myśleć o nadchodzących miesiącach. Brrr...
Zielony kolor sukni będzie cieszył moje oczy przez najbliższe pół roku, w oczekiwaniu na powrót gorących dni.
Delikatny fiolet koralików, granat (blue velvet - cudna nazwa i przepiękny kolor, moje ulubione koraliki), skrząca zieleń, inny odcień trawy, a na sukni zamiast złota, jakie było w Wiośnie, szampan - złoto z delikatnym różowym odcieniem.
Koraliki wszyte do wianka i w koszyczku (mój syn się bardzo zmartwił, że pani wysypały się koraliki z koszyczka i nie ma jej kto ich pozbierać, po czym zaczął je odrywać; na szczęście mocno trzymały).
Ozdobne pasy.
Złote metalizowane zawijasy na sukni.
Dużo czasu zajęło mi wszywanie koralików, bo przyszywam je dwukrotnie: raz - łapię je do górnej części kratki, drugi raz od dołu. W ten sposób nie przesuwają się podczas mocowania obrazu. A nić jest przezroczysta - ledwie widoczna przy pracy i na zdjęciach.
Niestety, koralików Mill Hill z oryginalnego opakowania nie wystarczyło i musiałam dodać TOHO w identycznym kolorze. Odpowiednikiem MH nr 03039 jest Toho galwanizowane nr PF551.
Mam w planach jeszcze kolejne pory roku do kompletu, ale przygotowuję materiały do następnego dużego obrazu o zdecydowanie innej tematyce i stylistyce. Co to będzie, zobaczycie lada moment. Aż przebieram palcami z niecierpliwości, żeby zacząć pracę.
Celtyckie Lato dobiegło końca, podobnie jak nasze. Koniec wakacji, długich słonecznych dni, wylegiwania się na trawie.
Nawet nie chcę myśleć o nadchodzących miesiącach. Brrr...
Zielony kolor sukni będzie cieszył moje oczy przez najbliższe pół roku, w oczekiwaniu na powrót gorących dni.
Delikatny fiolet koralików, granat (blue velvet - cudna nazwa i przepiękny kolor, moje ulubione koraliki), skrząca zieleń, inny odcień trawy, a na sukni zamiast złota, jakie było w Wiośnie, szampan - złoto z delikatnym różowym odcieniem.
Koraliki wszyte do wianka i w koszyczku (mój syn się bardzo zmartwił, że pani wysypały się koraliki z koszyczka i nie ma jej kto ich pozbierać, po czym zaczął je odrywać; na szczęście mocno trzymały).
Ozdobne pasy.
Złote metalizowane zawijasy na sukni.
Dużo czasu zajęło mi wszywanie koralików, bo przyszywam je dwukrotnie: raz - łapię je do górnej części kratki, drugi raz od dołu. W ten sposób nie przesuwają się podczas mocowania obrazu. A nić jest przezroczysta - ledwie widoczna przy pracy i na zdjęciach.
Niestety, koralików Mill Hill z oryginalnego opakowania nie wystarczyło i musiałam dodać TOHO w identycznym kolorze. Odpowiednikiem MH nr 03039 jest Toho galwanizowane nr PF551.
Mam w planach jeszcze kolejne pory roku do kompletu, ale przygotowuję materiały do następnego dużego obrazu o zdecydowanie innej tematyce i stylistyce. Co to będzie, zobaczycie lada moment. Aż przebieram palcami z niecierpliwości, żeby zacząć pracę.
Etykiety:
celtic,
Celtic Summer,
DMC Diamant,
koraliki Mill Hill,
koraliki Toho,
Lavender and Lace,
len Cashel,
Marilyn Leavitt Imblum,
Mirabilia,
Zweigart
piątek, 16 sierpnia 2013
Celtic Summer - cz. 5
Nie spodziewałam się, że praca nad Celtyckim Latem potrwa tak długo. Podczas wyszywania obrazu powstało kilka innych mniejszych prac, przeczytałam kilka książek, obejrzałam wiele filmów.
Faktem jest też zmęczenie materiału - musiałam na jakiś czas odłożyć Lato w kąt, znużona tak bardzo podobnym schematem do Celtyckiej Wiosny. Znaczną różnicę widziałam jedynie w kolorach.
Teraz, może pod wpływem temperatury i okoliczności przyrody, praca ruszyła do przodu. Wyszyte jest wszystko, co było do zrobienia bawełnianą muliną, ozdobniki metalizowaną nicią są już na ukończeniu. Pozostaną już tylko koraliki do wszycia i wizyta u oprawcy.
Faktem jest też zmęczenie materiału - musiałam na jakiś czas odłożyć Lato w kąt, znużona tak bardzo podobnym schematem do Celtyckiej Wiosny. Znaczną różnicę widziałam jedynie w kolorach.
Teraz, może pod wpływem temperatury i okoliczności przyrody, praca ruszyła do przodu. Wyszyte jest wszystko, co było do zrobienia bawełnianą muliną, ozdobniki metalizowaną nicią są już na ukończeniu. Pozostaną już tylko koraliki do wszycia i wizyta u oprawcy.
niedziela, 10 lutego 2013
Celtic Summer - cz. 4
Jakkolwiek absurdalnie to zabrzmi - lato dobiega końca.
Oczywiście Celtyckie Lato, rozpięte na moim krośnie, nasycone zielenią z kroplą błękitów, szafirów i lazurów. Jakże cudowna odmiana po widoku rozciągającym się z oknem; aż po siną dal - białe pola.
Pozostały mi do wyszycia panele z ornamentami, złota nitka i koraliki, czyli zabawa. Kolor muliny zmienia się co krzyżyk i w tym miejscu plecy robótki nie są zbyt atrakcyjne.
Moja córka też się bawi, w tym tygodniu zaliczyła dwa bale karnawałowe, jako lawendowa wróżka. A ja miałam prawdziwą przyjemność robiąc jej karnawałowy "makijaż".
Z czesaniem było dużo, dużo gorzej. Ma przepiękne długie, gęste i grube włosy, ale ani grama cierpliwości do ich czesania. Czasem tylko krok dzieli mnie od sięgnięcia po nożyczki i ułatwienia sobie życia, ale są tak ładne, że mi po prostu szkoda.
Przy najbliższej okazji postaram się pokazać jaki użytek zrobiłam z materiałów, które dotarły do mnie z różnych zakątków świata z okazji wczorajszych urodzin.
Napiszę tylko, że prawdziwą rozkosz sprawia zanurzenie palców w delikatnych jedwabiach ;-)))
Oczywiście Celtyckie Lato, rozpięte na moim krośnie, nasycone zielenią z kroplą błękitów, szafirów i lazurów. Jakże cudowna odmiana po widoku rozciągającym się z oknem; aż po siną dal - białe pola.
Pozostały mi do wyszycia panele z ornamentami, złota nitka i koraliki, czyli zabawa. Kolor muliny zmienia się co krzyżyk i w tym miejscu plecy robótki nie są zbyt atrakcyjne.
Moja córka też się bawi, w tym tygodniu zaliczyła dwa bale karnawałowe, jako lawendowa wróżka. A ja miałam prawdziwą przyjemność robiąc jej karnawałowy "makijaż".
Z czesaniem było dużo, dużo gorzej. Ma przepiękne długie, gęste i grube włosy, ale ani grama cierpliwości do ich czesania. Czasem tylko krok dzieli mnie od sięgnięcia po nożyczki i ułatwienia sobie życia, ale są tak ładne, że mi po prostu szkoda.
Przy najbliższej okazji postaram się pokazać jaki użytek zrobiłam z materiałów, które dotarły do mnie z różnych zakątków świata z okazji wczorajszych urodzin.
Napiszę tylko, że prawdziwą rozkosz sprawia zanurzenie palców w delikatnych jedwabiach ;-)))
niedziela, 27 stycznia 2013
Celtic summer - cz. 3
Suknia mojej letniej damy jest coraz dłuższa.
Przeplatam różne odcienie zieleni i niebieskiego. To aż nienaturalne kolory w tym okresie, ale bardzo potrzebuję słońca, trawy i ciepła. Jest to dla mnie namiastka letniej swobody.
Wyszywanie przeplatam czytaniem biografii Bony Sforzy. Mogłoby się wydawać, że jako osoba u władzy mogła bardzo wiele, ale bardzo często zmagała się z fałszywymi doradcami. Niestety, utknęłam na polityce zagranicznej. O ile dotychczas było w miarę "czytelnie", to na tym rozdziale utknęłam. Polityka zdecydowanie nie jest moją dziedziną.
Moje jedwabne nitki są już w drodze. Mam nadzieję, że dotrą na miejsce do urodzin.
Przeplatam różne odcienie zieleni i niebieskiego. To aż nienaturalne kolory w tym okresie, ale bardzo potrzebuję słońca, trawy i ciepła. Jest to dla mnie namiastka letniej swobody.
Wyszywanie przeplatam czytaniem biografii Bony Sforzy. Mogłoby się wydawać, że jako osoba u władzy mogła bardzo wiele, ale bardzo często zmagała się z fałszywymi doradcami. Niestety, utknęłam na polityce zagranicznej. O ile dotychczas było w miarę "czytelnie", to na tym rozdziale utknęłam. Polityka zdecydowanie nie jest moją dziedziną.
Moje jedwabne nitki są już w drodze. Mam nadzieję, że dotrą na miejsce do urodzin.
środa, 16 stycznia 2013
Celtic Summer, cz. 2
Nie próżnuję, naprawdę.
Po prostu stęskniłam się za książkami i korzystam z wyprzedaży w Weltbildzie. Ceny atrakcyjne, ale strasznie mi szkoda, że wycofują się z naszego rynku. Mieli kilku świetnych autorów na wyłączność.
Robię zapasy na kilka miesięcy.
Praca nad Latem postępuje powoli, ale cały czas. Teraz powinnam przyspieszyć, bo nie planuję nic mniejszego, choć królik i baletnice dla córki kuszą. Skoncentruję się jednak na tym jednym, bo Wiosna samotnie zawisła w biblioteczce.
Odebrałam oprawione obrazki. Bardzo podoba mi się rama Celtyckiej Wiosny. Fakturą przypomina płótno ze sznurem koralików. Niestety, nie będą już jej zamawiać, a że praca nad każdym obrazem zajmuje mi trochę czasu, poprosiłam o przygotowanie zapasowych ram.
Do galerii dodałam zdjęcia innych oprawionych obrazów.
Wielkimi krokami zbliżają się moje urodziny i jest to świetna okazja do zamorskich zakupów. Tym razem mam ochotę na jedwabne wstążki i nici Gloriana, nici metalizowane i wisper z Rainbow Gallery oraz Kreinik i drobniutkie koraliki Mill Hill 15o.
Wciąż sprawdzam, czy czegoś nie przeoczyłam, nie pominęłam, czy wszystko dobrze spisałam. Może wieczorem zatwierdzę zamówienie.
Po prostu stęskniłam się za książkami i korzystam z wyprzedaży w Weltbildzie. Ceny atrakcyjne, ale strasznie mi szkoda, że wycofują się z naszego rynku. Mieli kilku świetnych autorów na wyłączność.
Robię zapasy na kilka miesięcy.
Praca nad Latem postępuje powoli, ale cały czas. Teraz powinnam przyspieszyć, bo nie planuję nic mniejszego, choć królik i baletnice dla córki kuszą. Skoncentruję się jednak na tym jednym, bo Wiosna samotnie zawisła w biblioteczce.
Odebrałam oprawione obrazki. Bardzo podoba mi się rama Celtyckiej Wiosny. Fakturą przypomina płótno ze sznurem koralików. Niestety, nie będą już jej zamawiać, a że praca nad każdym obrazem zajmuje mi trochę czasu, poprosiłam o przygotowanie zapasowych ram.
Do galerii dodałam zdjęcia innych oprawionych obrazów.
Wielkimi krokami zbliżają się moje urodziny i jest to świetna okazja do zamorskich zakupów. Tym razem mam ochotę na jedwabne wstążki i nici Gloriana, nici metalizowane i wisper z Rainbow Gallery oraz Kreinik i drobniutkie koraliki Mill Hill 15o.
Wciąż sprawdzam, czy czegoś nie przeoczyłam, nie pominęłam, czy wszystko dobrze spisałam. Może wieczorem zatwierdzę zamówienie.
wtorek, 27 listopada 2012
Pink lotus biscornu - Faby Reilly cz. 1, Celtic summer - cz. 1
Wczoraj byłam w pasmanterii. Oprócz tradycyjnej muliny DMC chciałam kupić różową metalizowaną perłową i color variation, a sprzedawczyni nie miała pojęcia o czym mówię. Chciała dać mi zwykłą cieniowaną, a o perłowych i fluorescencyjnych kolorach nawet nie słyszała, więc opowiedziałam jej o nowych grupach kolorystycznych itd. Obiecała, ża zapyta przedstawiciela o poszukiwane nitki.
Mam za to komplet mulin do igielnika dla mamy. Brakuje mi tylko color variation i koralików lodowych, które posłużyłyby mi jako krople wody. Te w odcieniu kości słoniowej są zbyt beżowe. Nie rzucało się to w oczy przy niebieskim biscornu, ale tu mi zupełnie nie pasuje.
Wieczorem, gdy już dzieci poszły spać, rozłożyłam swoje gadżety, na lnie zaznaczyłam punkty i zaczęłam zabawę. Wyszywam na lnie obrazkowym 30 ct - kolor kość słoniowa. Oto efekty wczorajszej pracy.
Czas oczekiwania na zakupy - weekend, spędziłam na wyszywaniu Celtic Summer projektu Marilyn Leavitt Imblum. Używane materiały to:
- len Cashel Zweigart (28 ct) - kolor summer khaki,
- mulina DMC - 31 kolorów,
- nić metalizowana DMC Diamant - jasne złoto, która zastąpiła nieosiągalne u nas Petie Treasure Rainbow Gallery,
- Sulky invisible thread - bezbarwna nić do przyszywania koralików,
- koraliki Mill Hill.
Oto, co projektantka napisała o Celtyckim lecie:
Skomplikowane motywy celtyckie opracowane w letnich odcieniach i zaakcentowane pasującymi koralikami tworzą ramę, która stoi za tym eleganckim emisariusz lata. Jej włosy, pocałowałowane słońcem z pasemkami miodu, są przybrane jasnymi kwiatami zebranymi na jej letniej łące, niesie je do domu w starannie plecionym koszyku. Metaliczne nici tworzące rąbek sukni, wirują w górę na spotkanie odcieni lawendy i zielonego. Podobnie jak letnie miesiące przynoszą cieplejszą pogodę, jej łaska niesie poczucie spokoju i pogody ducha, które uspokajają i rozgrzewają serce.
Mam za to komplet mulin do igielnika dla mamy. Brakuje mi tylko color variation i koralików lodowych, które posłużyłyby mi jako krople wody. Te w odcieniu kości słoniowej są zbyt beżowe. Nie rzucało się to w oczy przy niebieskim biscornu, ale tu mi zupełnie nie pasuje.
Wieczorem, gdy już dzieci poszły spać, rozłożyłam swoje gadżety, na lnie zaznaczyłam punkty i zaczęłam zabawę. Wyszywam na lnie obrazkowym 30 ct - kolor kość słoniowa. Oto efekty wczorajszej pracy.
Czas oczekiwania na zakupy - weekend, spędziłam na wyszywaniu Celtic Summer projektu Marilyn Leavitt Imblum. Używane materiały to:
- len Cashel Zweigart (28 ct) - kolor summer khaki,
- mulina DMC - 31 kolorów,
- nić metalizowana DMC Diamant - jasne złoto, która zastąpiła nieosiągalne u nas Petie Treasure Rainbow Gallery,
- Sulky invisible thread - bezbarwna nić do przyszywania koralików,
- koraliki Mill Hill.
Oto, co projektantka napisała o Celtyckim lecie:
Skomplikowane motywy celtyckie opracowane w letnich odcieniach i zaakcentowane pasującymi koralikami tworzą ramę, która stoi za tym eleganckim emisariusz lata. Jej włosy, pocałowałowane słońcem z pasemkami miodu, są przybrane jasnymi kwiatami zebranymi na jej letniej łące, niesie je do domu w starannie plecionym koszyku. Metaliczne nici tworzące rąbek sukni, wirują w górę na spotkanie odcieni lawendy i zielonego. Podobnie jak letnie miesiące przynoszą cieplejszą pogodę, jej łaska niesie poczucie spokoju i pogody ducha, które uspokajają i rozgrzewają serce.
sobota, 11 sierpnia 2012
Celtic spring - koniec
poniedziałek, 6 sierpnia 2012
Celtic Spring c.d.
Celtycka wiosna na ukończeniu.
Pozostało mi wszyć koraliki do 2 liter i ozdobnego paska z lewej strony.
Praca
z koralikami jest powolna, niewidzialna nić jest naprawdę niewidzialna i
może dlatego strasznie się plącze. Ale efekt wart jest każdej
poświęconej minuty.
czwartek, 14 czerwca 2012
Celtic Spring - Mirabilia
Celtycka wiosna...
jest
piękna. Uwielbiam jej delikatne fiolety. Bardzo chciałam zrobić obraz w
tej kolorystyce i wahałam się pomiędzy irysami a właśnie wiosną.
Wczoraj wieczorem dodałam złotą nić DMC Diamant i suknia
nabrała wyszukanego charakteru.
Od
dawna miałam schemat, ale bałam się Mirabilii. Myslałam, że jest dla
mnie za trudna. Caly problem tkwił jednak w braku dostępu do koralików
Mill Hill. Kiedy juz zaczęłam pracę okazało się, że schemat jest
bajecznie prosty. Wyszywa się szybko, troszkę zabawy było jedynie przy
bukiecie. Wolniej też pracuje się metalizowanymi nićmi a koraliki
zostawię sobie na deser.
Po pracy nad tancerzami, ten obrazek sprawia wrażenie wprawki dla początkujących.
Obawiałam się haftowania na lnie. Bez potrzeby - jest bardzo przyjemnie i łatwo. Ach...
Tak projektantka pisze o Celtyckiej wiośnie:
Wzór ten jest oparty na "Celtic Christmas", który był i nadal jest bardzo popularnym projektem.
Słowo "Spring" zdobi górę z pasującymi koralikami. Celtycka pani ma blond włosy i nosi róże zamiast świec. Jej królewska suknia jest lawendowa, z trenem w kolorze nieba o zmierzchu i gwiazd. Żółte róże pojawiają się również w sekcjach geometrycznych.
"Celtic Spring" ma wiele perełek z Mill Hill i Petite Treasure Braid z Rainbow Gallery. One błyszczą z magią wiosny.
Tak projektantka pisze o Celtyckiej wiośnie:
Wzór ten jest oparty na "Celtic Christmas", który był i nadal jest bardzo popularnym projektem.
Słowo "Spring" zdobi górę z pasującymi koralikami. Celtycka pani ma blond włosy i nosi róże zamiast świec. Jej królewska suknia jest lawendowa, z trenem w kolorze nieba o zmierzchu i gwiazd. Żółte róże pojawiają się również w sekcjach geometrycznych.
"Celtic Spring" ma wiele perełek z Mill Hill i Petite Treasure Braid z Rainbow Gallery. One błyszczą z magią wiosny.
czwartek, 31 maja 2012
Tancerze Lanarte
W sobotę wieczorem skończyłam
wyszywać moich tancerzy z Lanarte. Miałam przy nich sporo pracy,
wyszycie tego obrazu zajęło mi dokładnie 2 miesiące, ale jestem
zadowolona z efektu.
Natomiast w niedzielę skompletowałam materiały do następnego obrazka. Len Cashel Zweigart w kolorze willow green, 33 kolory muliny DMC, 5 kolorów koralików Mill Hill i cieniutka bezbarwna nić do nich.
Efekty mojej 4-dniowej pracy. Więcej się nie dało, bo Hubs ma nóżkę w gipsie i to on zajmuje moje ręce, a nie robótka.
Oto i oni:
Natomiast w niedzielę skompletowałam materiały do następnego obrazka. Len Cashel Zweigart w kolorze willow green, 33 kolory muliny DMC, 5 kolorów koralików Mill Hill i cieniutka bezbarwna nić do nich.
Efekty mojej 4-dniowej pracy. Więcej się nie dało, bo Hubs ma nóżkę w gipsie i to on zajmuje moje ręce, a nie robótka.
Etykiety:
balet,
celtic,
Celtic Summer,
DMC Diamant,
kanwa opalizująca,
koraliki Mill Hill,
Lanarte,
Lavender and Lace,
len Cashel,
Marilyn Leavitt Imblum,
Mirabilia,
Zweigart
niedziela, 13 maja 2012
Len Zweigart
Tydzień temu dostałam paczkę z Ameryki. Pięć pięknych lnianych tkanin Zweigart Cashel Linen.
Cashel ma gęstość 28 ct, co odpowiada aidzie 14. Jak wykorzystam ten zapas, kupię Belfast. Ma większą gęstość - 32 ct, czyli jak aida 16.
Kolory są cudowne... Przede wszystkim w ogóle nie można ich kupić w Polsce, bo żadna pasmanteria nie sprzedaje kolorów innych niż białe lub kremowe, a ja potrzebowalam Willow green, Summer khaki, Taupe, Smokey pearl i Raw, bo chcę zrobić wszystko tak jak w opisie wzoru, przy czym Taupe jest robiony tylko na rynek amerykański.
Od góry: taupe, willow green, raw, summer khaki, smokey pearl.
Dzwoniłam do Hobby Studio, bo widziałam, że mają teraz promocję na tkaniny Zweigart i podobno za dwa miesiące zaczną rozszerzać ofertę. Czekam z niecierpliwością.
W Needle&Art kupiłam karty kolorów tkanin i kanw Zweigart. Do nich też dzwoniłam z pytaniem o tkaniny. W niedalekiej przyszłości będę potrzebowała 2 m kremowego lnu Belfast, dokładnie 2 x 1,4 m, a mieli tylko kawałki 50x70 cm po 46 zł. Poprosiłam o przygotowanie wyceny i podanie terminu realizacji zamówienia. Czekam już tydzień i jeszcze się nie doczekałam odpowiedzi. Podobnie jak wcześniej wysłałam do nich maila z pytaniem o kolorowe lny. Czuję się trochę zlekceważona.
Moi tancerze coraz bliżej ukończenia. Podczas ich wyszywania zrobiłam jeszcze malutką i prościutką kurkę na polskim lnie. Chciałam przyzwyczaić rękę i oko do nowej tkaniny. Oczywiście wkradł się mały błąd, ale nie miał większego wpływu na całokształt obrazka.
Do galerii dodałam jeden z moich pierwszych obrazków. Zapraszam.
Cashel ma gęstość 28 ct, co odpowiada aidzie 14. Jak wykorzystam ten zapas, kupię Belfast. Ma większą gęstość - 32 ct, czyli jak aida 16.
Kolory są cudowne... Przede wszystkim w ogóle nie można ich kupić w Polsce, bo żadna pasmanteria nie sprzedaje kolorów innych niż białe lub kremowe, a ja potrzebowalam Willow green, Summer khaki, Taupe, Smokey pearl i Raw, bo chcę zrobić wszystko tak jak w opisie wzoru, przy czym Taupe jest robiony tylko na rynek amerykański.
Od góry: taupe, willow green, raw, summer khaki, smokey pearl.
Dzwoniłam do Hobby Studio, bo widziałam, że mają teraz promocję na tkaniny Zweigart i podobno za dwa miesiące zaczną rozszerzać ofertę. Czekam z niecierpliwością.
W Needle&Art kupiłam karty kolorów tkanin i kanw Zweigart. Do nich też dzwoniłam z pytaniem o tkaniny. W niedalekiej przyszłości będę potrzebowała 2 m kremowego lnu Belfast, dokładnie 2 x 1,4 m, a mieli tylko kawałki 50x70 cm po 46 zł. Poprosiłam o przygotowanie wyceny i podanie terminu realizacji zamówienia. Czekam już tydzień i jeszcze się nie doczekałam odpowiedzi. Podobnie jak wcześniej wysłałam do nich maila z pytaniem o kolorowe lny. Czuję się trochę zlekceważona.
Moi tancerze coraz bliżej ukończenia. Podczas ich wyszywania zrobiłam jeszcze malutką i prościutką kurkę na polskim lnie. Chciałam przyzwyczaić rękę i oko do nowej tkaniny. Oczywiście wkradł się mały błąd, ale nie miał większego wpływu na całokształt obrazka.
Do galerii dodałam jeden z moich pierwszych obrazków. Zapraszam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























