piątek, 27 marca 2015

Taj Mahal Mandala Garden - cz. 4

To prawda. Dawno nie pisałam, ale nie było mi łatwo wyszywać. Nawet nie mogłam znaleźć chwil, które mogłabym życiu wykraść i poświęcić na to, co lubię. Nie mogłam czytać... Nie mogłam haftować... Ale wszystko przemija. Musi.

Przez rok, kiedy nic nie pisałam, postępy nad mandalą były mizerne. Dokładałam kolejne warstwy bardzo powoli, ale starannie. Kiedy już wzięłam do ręki igłę, rozkoszowałam się dotykiem jedwabiu i jego cudownymi barwami.

Tak wygląda mandala na chwilę obecną.

Sprawia wrażenie nagiej, takiej ubogiej. Niemalże prosi, by ją należycie przybrać.

Zanim wszystkie puste pola wewnątrz mandali zostaną wypełnione ściegami specjalnymi, metalizowanymi nićmi i koralikami czeka mnie jeszcze klika warstw zewnętrznych. Szybko jej nie skończę, ale sprawia mi tak wiele przyjemności...

niedziela, 23 lutego 2014

Louise coeur - Atalie, cz. 2; Notes z haftowaną okładką


Błyskawiczny haft. Już dawno nie miałam gotowego dzieła w tak krótkim czasie.

Notes kupiłam w sklepie internetowym z artykułami do scrapbookingu.
Niteczki przyjechały do mnie z Francji.
Schemat serca Atalie jest tak śliczny, że chętnie wypróbuję go w innej kolorystyce i innymi materiałami.

Notes jest już gotowy. Właśnie się suszy.

Wierzchnią część okładki okleiłam siatkową taśmą dwustronnie klejącą i do niej przykleiłam tkaninę.
Różyczki i french knoty ładnie uwypukliły haft.


Wewnętrzną część okładki pokryłam klejem Textil+. Widać jeszcze ślady, które muszą wyschnąć. Mimo, że klej ma biały kolor, to po wyschnięciu jest niewidoczny.

Margines z tkaniny też skleiłam Textilem. Zastanawiałam się, czy jej nie obszyć dodatkowo, ale jak na mój gust za dużo elementów zepsułoby efekt.
 Ostatni element, to fioletowa tasiemka, którą przykryłam brzeg lnu. Idealnie zgrała się kolorystycznie z jedwabną muliną. Przyjechała do mnie z pudełkiem kosmetyków i teraz znalazłam dla niej zastosowanie. Też przykleiłam ją klejem.

Gotowy notes tak mi się podoba, że chętnie bym go zostawiła dla siebie. Na dodatek jest w moich kolorach. Mam nadzieję, że nowa właścicielka będzie zadowolona.


sobota, 22 lutego 2014

Louise coeur - Atalie, cz. 1

Witam po długiej przerwie.
Absolutnie nie zapomniałam o blogu. Często o nim i o Was myślałam, ale życie sprowadziło mnie na ziemię. Obwarowana masą pracy zawodowej nie mogę poświęcać haftowi tyle czasu, co dawniej. Aczkolwiek codziennie starałam się postawić choćby kilka krzyżyków.

Ponieważ mój Taj Mahal nie urósł spektakularnie i nie ma się jeszcze czym chwalić, pokażę Wam moją dwudniową pracę. Potrzebowałam małej odskoczni od dużego obrazu.


Będzie to okładka na notes dla przyjaciółki. Wykorzystałam schemat do zrobienia serca firmy Atalie - Louise. Na zdjęciu w schemacie nici miały ciemniejszy kolor. W rzeczywistości wyglądają znacznie jaśniej.
Połowa pracy jest już za mną.

Użyte materiały to:
- len obrazkowy 32 ct w kolorze ecru;
- nici jedwabne Atalie w kolorze Prunelle, Muscari i Sable.

Niebieskie kropki to zmywalny pisak Prym, którym delikatnie zaznaczyłam środek pracy. Wystarczy kropla wody i nie będzie po nich śladu.

niedziela, 3 listopada 2013

Taj Mahal Mandala Garden - cz. 3

Odsłon będzie wiele.
Praca postępuje powoli. Czas wolny został bardzo ograniczony i muszę go dzielić między dzieci, rodzinę, haft, książki i przygotowanie się do pracy, bo... zmieniłam pracę. Potrzebowałam świeżego powietrza, potrzebowałam rozwoju. Udało się.

A tak wygląda moja mandala na chwilę obecną. Część I prawie gotowa. Prawie, gdyż jak zawsze koraliki, nici metalizowane i ściegi specjalne zostawiam na koniec, choć bardzo mi ich tutaj brakuje. Nadałyby obrazowi wyjątkowy wygląd już na wstępie pracy. Nie wyprułam również białej nici, która zaznaczała mi najważniejszy podział, ale to kwestia kilku dni, ponieważ nie będzie mi już chyba potrzebna.

Widać także orientalne ramy dla Taj Mahal, wykonane cieniowaną jedwabną nicią Dinky Dyes.
Kolory są piękne, pastelowe, urozmaicone kroplą intensywnej czerwieni w różnych odcieniach i fioletem (który na zdjęciach wygląda jak granatowy; niestety nie udało mi się oddać na zdjęciu koloru, gdyż jakakolwiek obróbka zniekształcała inne barwy).

Taki będzie rozmiar całkowity, rozpięty maksymalnie na krośnie. Cały obraz będzie otoczony dodatkowo ozdobną kwiatowa ramą.




























Marzę o tym, by móc na własne oczy zobaczyć Indie. Ten obraz będzie ich namiastką, praca nad mandalą wypełni mi czas planowania i oczekiwania na podróż.

 Dziękuję za odwiedziny. Mam nadzieję, że moje posty są dla Was pomocne.

wtorek, 22 października 2013

Georgialiki: Książka pakosińsko - gruzińska - Katarzyna Pakosińska






































Książka ta trafiła w moje ręce zupełnie przypadkowo.
Przeczytanie jej zaproponował mi szwagier lubujący się w klimatach byłego ZSRR. Sama na pewno bym jej nie kupiła; ba, nawet nie zwróciłabym na nią uwagi, gdyż Katarzyna Pakosińska nie wydawała mi się osobą właściwą do pisania książek.
A jednak...

Kiedy skończyłam wczoraj czytać, byłam zachwycona. Historia kręcenia programu "Tańcząca z Gruzją", opowieść o jej wielkiej młodzieńczej gruzińskiej miłości, opis regionów, historii i zabytków to pierwsza, obszerniejsza część książki. Druga - to supra, uczta, na którą zaprosiła najważniejszych współpracowników, przyjaciół i znajomych, którzy wznoszą fantastyczne toasty, opowiadają, co dla nich jest w Gruzji najważniejsze, jak widzą swoich rodaków, a przy okazji opowiadają swoje ulubione... dowcipy. No bo jak tu się nie pośmiać z Pakosińską?!

Książka ma kilka minusów. Przede wszystkim wydaje mi się, że została wydana bez należytej korekty. Sporo błędów, brak składni, no i na samym początku taki błąd, że aż oczopląsu dostałam.
str. 25 "Jego wielkie czarne oczy wabiły jak magnez."

CO?! Od najmłodszych lat rodzice wpajali mi różnicę między magnezem i magnesem. A tu taki kwiatek. Nieco zrażona (no, bo czego można się było spodziewać po Pakosińskiej) miałam ochotę odłożyć książkę, ale postanowiłam dać jej jeszcze kilkukartkową szansę. I przepadłam. Tak bardzo wciągnęła mnie jej opowieść, że postanowiłam odpuścić błędy wszelakie, włączyć luz i cieszyć się opowieścią.

Naprawdę było warto. Choćby dla tego toastu, historii - dlaczego miłość jest ślepa:
str. 235 "Dawno, dawno temu zebrały się wszystkie cząstki ludzkiego ducha. Szaleństwo zaproponowało zabawę w chowanego. "Ja szukam, a wy się chowacie" - powiedziało do pozostałych. Lenistwo ukryło się najbliżej. Prawda postanowiła wcale się nie chować, bo i tak długo nie pozostałaby w ukryciu. Piękno skryło się w tęczy; Wolność - w podmuchu wiatru. Wiara znalazła kryjówkę pomiędzy obłokami na niebie,a Rozsądek - mocno i głęboko wczepił się w ziemię. Dobroć wszystkim ustępowała miejsca, także zamiast niej w ludzkich oczach ukryła się Zazdrość. To jednak Miłość najdłużej szukała dla siebie miejsca. Gdy już prawie wszystkie kryjówki były zajęte, wypatrzyła bujny różany krzew, w którym się schowała. Szaleństwo odnajdywało kolejne kryjówki. Kiedy podeszło do różanego krzewu, tak gwałtownie rozchyliło cierniste gałązki, że kolce róży wbiły się Miłości w oczy. Od tego momentu ślepa Miłość idzie przez świat wiedziona przez Szaleństwo. Przyjaciele, wypijmy za Miłość!"

Dowcip opowiedziany przez dziennikarkę Margaritę Antidze rozbawił mnie do łez.
str. 282 "W armeńskiej rodzinie chłopiec kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie pistolet. "To dla ciebie. Jesteś już mężczyzną" - oświadcza. Po pewnym czasie pyta: "A gdzie ta broń, którą ci dałem na urodziny?" "Oj tato, zamieniłem ją na złotego rolexa z diamentami, taki piękny", a ojciec na to: "Czyś ty, kurwa, oszalał?Co się opętało? Jesteś idiotą? Wyobraź sobie sytuację. Ja wyjechałem. Jesteś jedynym mężczyzną w domu. Przychodzą złodzieje. Gwałcą twoją matkę. Gwałcą twoją siostrę. Gwałcą twojego kota, a na końcu gwałcą ciebie. I co im wtedy powiesz? Że jest wpół do drugiej?"

Kolejny cudowny, dowcipny toast, jaki wygłosił reżyser Gela Kandelaki.
str. 290 "Idę sobie przez park. Świeci księżyc, gwiazdy lśnią, a na ławeczce całuje się chłopak z dziewczyną. Idę innym razem... księżyc... gwiazdy, a na tej samej ławeczce ten sam chłopak. Całuje się z inną dziewczyną. Idę znów tą drogą: noc, księżyc, gwiazdy... i ten sam chłopak na tej samej ławce. Całuje się. Z jeszcze inną dziewczyną. Wypijmy za stałość mężczyzn i zmienność kobiet!"

str. 301 "Spotyka się dwóch Kachetyjczyków: - Pokażę ci osła w kolorze bzu - mówi jeden i ruszają w drogę. Po chwili patrzą, a tu stoi przed nimi biały osioł. - No tak, ale przecież on jest biały - mówi drugi facet.  - A ty co, białego bzu nie widziałeś? - odpowiada tamten."

Ostatni cytat, najpiękniejszy toast do spełnienia, czego i Wam życzę.
str. 342
Przytuliła matka syna i powiedziała:
"Synku, jeśli popełnisz w życiu zły uczynek,
weź gwóźdź i wbij go w dąb rosnący przed naszym domem.
Byś pamiętał o ranie, jaką zadałeś...".
Syn posłuchał i od tej pory, gdy postąpił niegodziwie,
wbijał gwóźdź w piękne drzewo.
Wkrótce niemal całe je wypełnił.
Martwiła się matka, ale milczała...
Pewnego dnia powiedziała: "Synku, odkup swoje winy,
postępuj uczciwie, a za każdy dobry uczynek wyjmij gwóźdź z drzewa."
Syn przejął się słowami matki i odmienił swoje życie.
Po jakimś czasie oczyścił drzewo z ciężkich metalowych gwoździ.
Jednak ślady po nich zostały...
Wypijmy za matczyne serce,
by nigdy nie zaznało ran
z naszego powodu!

Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś zobaczyć ten kraj, zaznać gościnności jego mieszkańców i zwiedzić niezwykłe zabytki.

czwartek, 5 września 2013

Taj Mahal Mandala Garden - cz. 2

Cebula ma warstwy.
Ogry mają warstwy.
... i mandala ma warstwy.
Aczkolwiek porównanie do cebuli jest nieco drażniące, a ja wolałabym nad haftem nie płakać. Dlatego podam jeszcze jedno skojarzenie: maleńki pączek kwiatu, który z każdym dniem się rozwija ukazując kolejne płatki.

Doskonale to widać, kiedy biorę jeden kolor nici i haftuję nim cały element, następnie biorę drugi kolor i nakładam na niego drugą warstwę, potem kolejną i tak dalej...

Mam zrobione wszystkie kontury pierwszej części. Teraz będę je wypełniała jedwabiem, nićmi metalizowanymi, koralikami, ściegami specjalnymi. Praca nad tym obrazem jest ogromną przyjemnością.
Jest to dla mnie o tyle nowe, że mandalę zaczyna się wyszywać od środka, a ja wszystkie swoje prace (prócz małych mandali) wyszywałam jak książkę - od lewego górnego rogu.

Martina Rosenberg zaprojektowała tyle cudownych mandali, że nabrałam ochoty na jeszcze jedną, a wybór jest trudny. Mam nadzieję, że kiedy już będę się zbliżała ku końcowi Taj Mahal, mój cel będzie już sprecyzowany. Na razie czuję się jak osioł, któremu w żłoby dano.

Spostrzeżenie: nici jedwabne Caron Waterlilies są grubsze, bardziej chropowate, surowe od Dinky Dyes. Szybciej się też mechacą.

niedziela, 1 września 2013

Taj Mahal Mandala Garden - Chatelaine Design

Oto mój plan na najbliższe miesiące.

Od dawna marzyłam o jednym z projektów Martiny Rosenberg. Szlachetne materiały, piękne kolory, ciekawe tematy, interesujący kalejdoskopowy układ. Wreszcie kupiłam schemat i komplet materiałów. Dobrze, że sklep miał możliwość modyfikowania zestawów. Ja ze swojego zamówienia usunęłam tkaninę i nici Needlepoint, bo one znacznie zawyżały koszt zwłaszcza, że można je było zamienić na DMC.








































































Pakunek był jeszcze ślicznie obwiązany wstążką, ale musiałam ją zdjąć, żeby dostać się do zawartości woreczka.

Projektantka pisze o swoim obrazie tak:
"Ten wspaniały obraz przedstawia wczesny szary poranek w Indiach. Przejrzyste mgły podnoszą się i pierwsze promienie słonecznego światła padają na piękno Taj Mahal. Przyroda i architektura mienią się pastelowymi odcieniami, a całość sprawia trochę nierzeczywiste, iluzoryczne wrażenie."

Obraz ma wymiary 259 x 259 krzyżyków, czyli ok. 41,5 x 41,5 cm.

Materiały do wyszycia obrazu:
- czysty biały len belfast Zweigart,
- mulina DMC, która zastąpi jedwabne nici Needlepoint Inc. Silk - 16 kolorów,

- nici jedwabne Caron Collection Waterlilies - 8 kolorów,
- nici jedwabne Dinky Dyes Silk - 10 kolorów,
- nici jedwabne The Thread Gatherer Silk'n Colors - 1 kolor,
- nici metalizowane Rainbow Gallery Petite Treasure Braid - 3 kolory,

- koraliki Delica - 8 kolorów,
- kryształy Swarovski - 5 rodzajów,

- bezbarwna nić Sulky do przyszywania koralików.

Przede mną kilka miesięcy zabawy z krzyżykami, ściegami specjalnymi i koralikami. Jeśli Was to zainteresuje, to zaglądajcie, dopingujcie, oceniajcie.
Pozdrawiam znad czystego jeszcze płótna.